Dziś w miejscowości Lublica w gminie Kołaczyce została odprawiona uroczysta msza pogrzebowa w intencji śp. Janusza Kopcia. W świątyni zgromadzili się licznie mieszkańcy, rodzina, przyjaciele oraz osoby, które znały zmarłego zarówno z jego działalności w Polsce, jak i za granicą.

Kazanie wygłosił proboszcz parafii w Nowym Żmigrodzie, Stanisław Szajna. W swojej homilii podkreślił, że życie Janusza Kopcia było bogate i pełne zaangażowania. Zwrócił uwagę na jego drogę – od młodzieńczych lat, przez edukację i rozwój zawodowy, aż po działalność artystyczną i społeczną. Kapłan mówił o nim jako o człowieku spełnionym, który potrafił łączyć pracę z pasją oraz budować relacje z innymi ludźmi. Podkreślił również jego talent artystyczny – malarstwo i poezję – oraz fakt, że poprzez swoją twórczość pozostawił po sobie trwały ślad. W kazaniu wybrzmiało także przesłanie nadziei: że śmierć nie jest końcem, lecz przejściem do życia wiecznego, a człowieka ostatecznie ocenia się przez miłość i dobro, jakie pozostawił po sobie.

Podczas uroczystości głos zabrała także posłanka z Jasła, Maria Kurowska. W swoim wystąpieniu przypomniała postać zmarłego jako człowieka niezwykle utalentowanego i oddanego Polsce. Podkreśliła jego drogę życiową – od edukacji w kraju, przez wyjazd do Stanów Zjednoczonych, aż po aktywną działalność w środowiskach polonijnych. Wspominała jego zaangażowanie w promowanie polskiej kultury, szczególnie ziemi podkarpackiej, oraz jego rolę w integrowaniu Polaków za granicą. Zwróciła uwagę na jego otwartość, życzliwość i zdolność do łączenia ludzi. W osobistych słowach mówiła także o spotkaniach ze zmarłym oraz o jego gościnności i wsparciu, jakiego udzielał innym.
Janusz Kopeć zapisał się w pamięci jako człowiek wielu talentów i pasji. Był artystą – malował obrazy i pisał wiersze – a także aktywnym działaczem polonijnym w Stanach Zjednoczonych. Organizował wydarzenia kulturalne, wystawy oraz spotkania, które pozwalały Polakom na emigracji zachować więź z ojczyzną. Często występował w mediach polonijnych, opowiadając o Polsce i promując kulturę regionu podkarpackiego. Mimo wieloletniego pobytu za granicą, zawsze podkreślał swoje przywiązanie do rodzinnych stron.

ksiądz Stanisław Szajna - proboszcz parafii Nowy Żmigród
Przemówienie ks. Stanisława Szajny
Drodzy przyjaciele, sąsiedzi, wszyscy uczestnicy tej żałobnej uroczystości.
Gromadzimy się dziś, aby pożegnać śp. Janusza – człowieka, który przeżył 76 lat. Choć nie wszyscy znaliśmy go osobiście, żegnamy go jako syna tej ziemi i wielkiego patriotę.
Był ostatnim dzieckiem w swojej rodzinie, które dożyło dorosłości. Odszedł jako ostatni z pokolenia, które doświadczyło trudnych czasów. Od najmłodszych lat wyróżniał się zdolnościami i talentem. Uczył się bardzo dobrze, ukończył szkołę średnią, a następnie – mimo realiów tamtych czasów – dostał się na studia we Wrocławiu, gdzie był jednym z najlepszych studentów.
Dzięki swoim osiągnięciom wyjechał na staż do Stanów Zjednoczonych. Choć wrócił do Polski i rozwijał tu swoją karierę, ostatecznie ponownie wyjechał i tam spędził większą część życia. Jednak nigdy nie zapomniał o ojczyźnie.
Był człowiekiem wielu talentów – pisał wiersze, malował obrazy, aktywnie działał w środowiskach polonijnych. W mediach, radiu i telewizji opowiadał o Polsce, szczególnie o ziemi podkarpackiej, którą nosił głęboko w sercu.
Łączył ludzi – organizował spotkania, wydarzenia kulturalne, tworzył przestrzeń dla Polaków na emigracji, aby mogli czuć wspólnotę. Był człowiekiem otwartym, życzliwym, gotowym do rozmowy i działania.
Pod koniec życia powrócił do Polski. Odszedł w obecności bliskich, trzymając ich za rękę – co jest wielką łaską. Odszedł w pierwszą sobotę miesiąca, w szczególnym dniu poświęconym Matce Bożej.
Dziękujemy mu za całe dobro, które pozostawił – za jego twórczość, za patriotyzm, za zaangażowanie. Pozostawił po sobie wiersze, obrazy i wspomnienia, które będą żyły dalej.
Dziś stajemy wobec tajemnicy śmierci. Śmierć zawsze boli, ale nie jest końcem. Jest przejściem do życia wiecznego.
Janusz był człowiekiem spełnionym – w pracy, w relacjach, w twórczości. Budował więzi, zdobywał szacunek, pozostawił ślad w sercach wielu ludzi.
Jako artysta patrzył głębiej – widział więcej. Malował nie tylko ręką, ale sercem. Pisał, pozostawiając cząstkę siebie dla przyszłych pokoleń.
Jego życie było także drogą – pełną podróży, poszukiwań, doświadczeń. Ale każda droga prowadzi ostatecznie do jednego celu – spotkania z Bogiem.
Doświadczył także choroby i cierpienia – trudnych momentów, które są częścią ludzkiego życia. Jednak wierzymy, że nie był w nich sam – towarzyszył mu Chrystus.
Dla człowieka wierzącego śmierć nie jest porażką, ale powrotem do Ojca.
Dlatego dziś modlimy się słowami Jezusa:„Pokój zostawiam wam, pokój mój wam daję.”
Drodzy bliscy, choć trudno dziś zrozumieć „dlaczego”, wiara nie zawsze daje odpowiedź na to pytanie. Daje natomiast odpowiedź na inne: komu zaufać. A odpowiedzią jest Chrystus.
Żegnamy dziś człowieka, który żył twórczo, aktywnie i z pasją. Pozostawił po sobie nie tylko dzieła, ale także lekcję życia:warto tworzyć, warto kochać, warto zostawić po sobie dobro.
Bo ostatecznie nie będziemy rozliczani z tego, ile osiągnęliśmy, ale z tego, ile było miłości w naszym sercu.
Wierzymy, że miłosierdzie Boże jest większe niż ludzkie słabości.
Dziękujemy Bogu za życie Janusza – za jego obecność, za dobro, które czynił.
Panie Jezu, przyjmij go do swojego Królestwa.Maryjo, wyproś mu miłosierdzie.
A nam pozostaje nadzieja, że śmierć nie jest końcem – że ci, którzy żyją w Bogu, żyją na wieki.
Amen.

Przemówienie pożegnalne – Marii Kurowskiej
Drodzy przyjaciele, sąsiedzi, wszyscy uczestnicy tej żałobnej uroczystości.
Gromadzimy się dziś, aby pożegnać świętej pamięci Janusza – człowieka, który przeżył 76 lat. Choć nie wszyscy mieliśmy możliwość poznać go osobiście, żegnamy go także w imieniu naszej Ojczyzny, bo był człowiekiem wielkiego serca i prawdziwym patriotą.
Urodził się jako najmłodsze dziecko w swojej rodzinie, a dziś odchodzi jako ostatni przedstawiciel swojego pokolenia. Był człowiekiem utalentowanym i zdolnym – dlatego od najmłodszych lat kształcił się i rozwijał. Ukończył szkołę średnią z bardzo dobrymi wynikami, a następnie – w trudnych realiach tamtych czasów – dostał się na studia we Wrocławiu, gdzie należał do najlepszych studentów.
Dzięki swoim osiągnięciom wyjechał na staż do Stanów Zjednoczonych. Choć wrócił do Polski i rozwijał swoją karierę, ponownie wyjechał za ocean i tam spędził znaczną część życia. Jednak nigdy nie zapomniał o swojej ojczyźnie.
Janusz był człowiekiem wielu talentów. Pisał wiersze, malował obrazy, działał aktywnie w środowiskach polonijnych. W mediach, radiu i telewizji opowiadał o Polsce, szczególnie o ukochanej ziemi podkarpackiej. Choć poznawał świat, to właśnie ta ziemia była mu najbliższa.
Zanim poznałam go osobiście, znałam jego twórczość. Nasza znajomość rozpoczęła się przy okazji organizacji jego wystawy. Miałam wtedy okazję poznać jego dzieła, które były przepełnione poezją, wrażliwością i miłością do ojczyzny.
Później, podczas mojego pobytu w Stanach Zjednoczonych, Janusz okazał mi ogromną życzliwość. Wprowadził mnie do środowisk polonijnych, umożliwił występy w mediach, organizował spotkania. Dzięki niemu mogłam spotkać wielu rodaków i doświadczyć niezwykłej wspólnoty.
Był człowiekiem, który łączył ludzi. Organizował wydarzenia, spotkania, wystawy – tworzył przestrzeń dla Polaków na emigracji. Pokazywał im nie tylko codzienność pracy, ale także piękno kultury i sztuki.
Dziękujemy Ci, drogi Januszu, za Twoją aktywność, za to, że nieustannie tworzyłeś, działałeś i inspirowałeś innych. Byłeś człowiekiem otwartym, życzliwym i gotowym do rozmowy.
Pod koniec życia wróciłeś do Polski. Odszedłeś w obecności bliskiej osoby, trzymając ją za rękę – to wielka łaska. Nie odszedłeś samotnie. Stało się to w szczególnym dniu – w pierwszą sobotę miesiąca, poświęconą Matce Bożej.
Dziękujemy za całe dobro, które pozostawiłeś. Życzymy Ci nieba – zwyczajnie nieba. Wierzymy, że jesteś już razem ze swoją rodziną, w pokoju i radości.
Polsko – możesz być dumna z takiego syna.
Januszu, dziękujemy Ci za Twój patriotyzm, za zaangażowanie, za obecność podczas ważnych wydarzeń narodowych, za to, jak pięknie mówiłeś o Polsce.
Pozostawiłeś po sobie wiersze, obrazy i wspomnienia. Twoje słowa będą z nami jeszcze długo.
Pamiętam, jak mówiłeś, że w Stanach łatwiej jest być szczęśliwym lub nieszczęśliwym. Dziś te słowa nabierają nowego znaczenia – stają się cenną refleksją, którą będziemy w sobie nosić.
Odpoczywaj w pokoju.
A rodzinie składam wyrazy głębokiego współczucia. To zawsze trudny czas – czas bólu i pożegnania.
Dziękuję.

Uroczystość w Lublicy była pełna zadumy, wdzięczności i wspomnień.

Żegnano człowieka, który pozostawił po sobie nie tylko dorobek artystyczny, ale przede wszystkim pamięć o życzliwości, zaangażowaniu i miłości do ojczyzny.
Red.
Liczba odsłon: 1091