Artykuły
Liturgia Męki Pańskiej w jasielskiej Farze. Dzisiaj przecież człowiek zabija drugiego człowieka swoim słowem, nienawiścią, złośliwością
04 kwietnia 2026 | Dział: Wiadomości | Region: Miasto Jasło

W Wielki Piątek wierni zgromadzeni w jasielskiej farze przeżywali jedno z najważniejszych i najbardziej poruszających wydarzeń w roku liturgicznym – misterium męki i śmierci Jezusa Chrystusa. Liturgii Męki Pańskiej przewodniczył Zbigniew Irzyk, który wprowadził zgromadzonych w atmosferę głębokiej modlitwy, ciszy i refleksji nad tajemnicą Krzyża.

Zdj. Weronika Sypień 

Zgodnie z wielowiekową tradycją Kościoła, w tym dniu nie była sprawowana Eucharystia. Liturgia rozpoczęła się w ciszy, a jej centralnym punktem było odczytanie opisu Męki Pańskiej według św. Jana. Słowa Ewangelii przypomniały wiernym o cierpieniu Chrystusa, Jego ofierze i bezgranicznej miłości do człowieka.

Szczególnym momentem była uroczysta adoracja Krzyża. Wierni, podchodząc indywidualnie, oddawali cześć Temu, który oddał życie za zbawienie świata. Krzyż, przed którym klękali, ukazywał nie tylko dramat cierpienia, ale przede wszystkim zwycięstwo miłości nad śmiercią i nadzieję płynącą z ofiary Chrystusa.

Zdj. Weronika Sypień 

Na zakończenie liturgii Najświętszy Sakrament został przeniesiony do Grobu Pańskiego, gdzie wierni mogli trwać na modlitwie i adoracji. Jasielska fara wypełniła się atmosferą skupienia, a wielu parafian pozostało jeszcze długo, by w ciszy towarzyszyć Chrystusowi.

Zdj. Weronika Sypień 

Wielki Piątek w jasielskiej farze był czasem głębokiego duchowego przeżycia, który przygotowuje serca wiernych na radość Zmartwychwstania.

Zdj. Weronika Sypień 

Co w homilii mówił ksiądz Dawid Babicz 

Stoi krzyż, gdy kręci się świat. Wielki Piątek to czas niezwykły, kiedy wpatrujemy się w ten krzyż. Kiedy za chwilę ten krzyż pojawi się w naszej wspólnocie.

Kiedy ten krzyż będziemy całować, wielbić, adorować. Bo przecież ten dzień dzisiejszy ma tak niezwykłą moc, że adoracja krzyża jest porównana do adoracji Najświętszego Ciała naszego Zbawiciela. Krzyż Zbawiciela.

Kiedy zawsze w naszym kościele przychodzimy, aby zobaczyć ten krzyż, zawsze musimy podnieść głowę ku górze i zobaczyć tę ostatnią scenę, którą słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii, w męce Pana Jezusa, którą widzimy, jak obok krzyża Jezusa stoją ci, którzy byli najwierniejsi w miłości.

Jedna z postaci, ta szczególna, która najbardziej umiłowała, która pierwsza zobaczyła Jezusa zmartwychwstałego, robi coś niezwykłego, kiedy popatrzymy w górę i zobaczymy nasz krzyż. Tuli się do niego, obejmuje ten krzyż.

Dzisiejszy świat jest światem, który pragnie usunąć wszelki krzyż ze swojej drogi. Po co krzyż? Po co jakieś cierpienie? Po co jakieś zmartwienia w życiu? Po co cokolwiek, co może prowadzić człowieka do jakichś nieszczęśliwych chwil, gdzie nie będzie czuł satysfakcji, nie będzie czuł się na tyle dobrze sam ze sobą, z drugim człowiekiem? Po co ten krzyż? Pragnie się go usunąć.

Pragnie się go usunąć najpierw z serca przez różne propozycje, przez różnego rodzaju formy zastąpienia go, przez jakieś przyjemności, przez różne aktywności życia ludzkiego. Kiedy ten krzyż powoli zaczyna usuwać się z serca, w jego miejsce wchodzą demony, bo nie może być serca pustego.

Te demony w szczególny sposób doświadczają człowieka. Kiedy nie może sobie poradzić sam ze sobą, z bliskimi, z życiem, z upływającym czasem, ze starością, z różnymi zmaganiami w życiu, z osobami w pracy, demony podpowiadają, że musi skupić się na sobie. Musi widzieć, co jest dla niego najważniejsze. Musi kierować się tylko i wyłącznie tym, co jemu będzie przynosiło największą satysfakcję, radość, spełnienie, przyjemność. W tym będzie zbawiony, to będzie jego siła. Jeśli nie wpatrzysz się w samego siebie, to wtedy nie będziesz mógł doświadczyć tego, co najlepsze w życiu. Nie skorzystasz z życia.

Przecież nasz Pan Jezus Chrystus, którego dzisiaj czcimy na krzyżu, nie zostawił tego krzyża. Nie odszedł. Nie porzucił. Krzyż jest nierozerwalnie związany z Panem Jezusem. Bo jeśli wpatrujemy się w krzyż, On zawsze na nim wisi. On zawsze tam jest.

Jeśli świat się kręci, bo zmieniają się różne mody, różne sytuacje życiowe, wiemy, jak świat jest bardzo dzisiaj niepewny. Niepewny sam siebie. Niepewny tego wszystkiego, co przyniesie przyszłość. Niepewny tych wszystkich sytuacji, które mogą się dokonać. To krzyż jest stały, bo zawsze tam znajdziemy Jezusa. Zawsze On tam jest. I zawsze możemy przyjść i objąć się Go. Trwać przy Nim. I nigdy nie będziemy zawiedzeni.

Bo pomimo tego, że krzyż może wydawać się trudny, może wydawać się ciężki, może wydawać się czasami niesprawiedliwy, może wydawać się w jakiś sposób powodujący, że człowiek nie będzie chętnie chciał go podjąć, to jednak ten krzyż ma moc zbawić.

Dzisiaj człowiek pragnie kochać i być kochanym. Jeśli wpatrujemy się w krzyż, widzimy największą miłość, jaką możemy dostrzec do nas, ludzi. Sam Bóg, przychodząc na świat, staje się człowiekiem, aby wziąć na siebie każde nasze zło, każdy nasz grzech. Wszystko, co nas oddala od Boga, wszystko, co nas ogranicza w relacji do Niego, pragnie wziąć na siebie nasze winy, a nas oczyścić, nas umocnić.

Jest piękna scena, którą widziałem, kiedy w pewnym filmie pewien człowiek znajduje się w dużej bibliotece pełnej kartotek. Podsuwa jedną szufladę, bo zauważa, że na jednej z półek widnieje jego imię. Przegląda kartotekę i z przerażeniem zauważa, że wszystkie grzechy, jakie popełniał w swoim życiu, są tam zapisane. Wszystkie winy, które przeżył, które zrobił, znajdują się tam.

I kiedy w pewnym momencie widzi, jak do tego pomieszczenia wchodzi Jezus, patrzy na niego z miłością, podchodzi do tej kartoteki, bierze każdą z poszczególnych kartek, przekreśla podpisane pod każdym grzechem imię i nazwisko tego człowieka, a zapisuje: Jezus. Jezus bierze na siebie całą jego winę.

Dziś za grzech musi być śmierć, bo tak mówi Pismo Święte, że zapłatą za grzech jest śmierć, ale Bóg nie chce śmierci grzesznika. Bóg sam przychodzi na świat, aby za grzechy świata umrzeć z miłości do człowieka, z miłości do nas wszystkich.

Dzisiaj, kiedy wpatrujemy się w krzyż, kiedy ten krzyż jest tak niezwykły, starajmy się, abyśmy potrafili w tym krzyżu odnaleźć siłę na codzienność. Bo bez krzyża iść w codzienność nie jest łatwo. Bez krzyża, zostawiając go, narażamy się na to, co może przynieść świat.

Dzisiaj przecież człowiek zabija drugiego człowieka swoim słowem, nienawiścią, złośliwością, różnymi namiętnościami. W końcu zabija samego siebie przez różnego rodzaju akty wobec samego siebie, przez brak modlitwy, brak Eucharystii.

Kiedy patrzymy się w krzyż, on jest naszą nadzieją jeszcze z jednego ważnego powodu. Bo krzyż, pomimo tego, że jest miejscem śmierci, miejscem tego, że widzimy na nim umęczonego Chrystusa, który został zabity — ile razy my w swoim życiu zabiliśmy Jezusa poprzez naszą niewierność, poprzez odchodzenie, nasz własny egoizm. Ile razy zabiliśmy żonę, dziecko, ile razy zabiliśmy samego siebie przez grzech, który zniszczył nas, zabił w nas łaskę uświęcającą, zabił w nas to życie Boże.

Kiedy wpatrujemy się w krzyż, ważne jest również to, abyśmy dostrzegli w nim drzewo życia. Drzewo życia, które wydaje najpiękniejszy owoc, jaki możemy przyjąć w życiu tu na ziemi. Owoc, którym jest Jezus Chrystus. To drzewo życia, które będzie kiedyś dla nas źródłem ratunku, bo krzyż przecież zawsze jest źródłem ratunku.

Jak często przyjmuję ten owoc z drzewa krzyża? Jak często przyjmuję Pana Jezusa do swojego serca, żebym miał w sobie życie, żeby to życie było we mnie widoczne, żebym mógł tym życiem dzielić się z moimi bliskimi?

Wielki Piątek to dzień, kiedy widać wielką klęskę. Wydawać się by mogło, że Bóg umarł, został zabity, że Go nie ma. Ale Wielki Piątek to również wielkie zwycięstwo nasze, bo okazało się, że jest miłość, która ukochała nas do końca, która wzięła na siebie ciężar naszego życia i naszych grzechów, która dała nam samego siebie, abyśmy nie ustali w drodze.

Abyśmy, kiedy będziemy słabi, tego krzyża nie zapomnieli. Abyśmy nigdy tego krzyża z naszych serc nie próbowali usuwać. Abyśmy nigdy krzyża nie usuwali z naszego życia publicznego, społecznego. Abyśmy nigdy tego krzyża nie zdradzili.

Prośmy dzisiaj, w Wielki Piątek, aby Pan był z nami, aby nam zawsze udzielał samego siebie, aby krzyż rozjaśniał nasze życie, aby był źródłem nadziei i zwycięstwa — naszego zwycięstwa — i pokazywał, jak bardzo i my kochamy Chrystusa, jak bardzo jesteśmy do krzyża przywiązani.

Przytulmy się dzisiaj do krzyża, ucałujmy krzyż. Niech on będzie tym źródłem nadziei na całe nasze życie.

Red. 

 

Liczba odsłon: 688


nick:
*

Portal nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy. Odpowiedzialność za swoje komentarze ponosi Użytkownik. Redakcja ma prawo do usuwania i redagowania komentarzy, które zawierają wulgaryzmy i obrażają osoby trzecie.
Komentarz zostanie dodany po akceptacji moderatora.

:)
:]
:(
:D
Cool
Uśmiech
:|
;P
:<
:o
Love
;)
Co?
:/
:P
:[
Ziew
:*
Tak
Nie
Brak komentarzy
Mapa powiatu jasielskiego
Najnowsze artykuły
Laureaci VI edycji konkursu „Lajkuję - nie hejtuję” odebrali nagrody
17 kwietnia 2026
W auli Komendy Powiatowej Policji w Jaśle, odbyło się uroczyste wręczenie nagród laureatom ..
© Wirtualne Jasło - Wszelkie prawa zastrzeżone - 2026